Piknik KKKT 2016

2016-06-28

Jak wszyscy urządzający plenerowe imprezy sprawdzaliśmy pogodę na bieżąco i z niepokojem widzieliśmy BURZE w tym dniu. No i była ulewa – w samo południe, nawet z gradem i piorunami. Ale odważni karatecy nie boją się byle czego i przyjechało do nas prawie 200 osób! Mieli rację i intuicje, bo o 13 wypogodziło się i już do wieczora była cudowna aura. Piknik udał się wspaniale. Nasze kulinarne koordynatorki – Kasia Kozioł i Ania Czechowska wspaniale wszystko zorganizowały, stół uginał się od ciast, sałatek, mięsa i inne grilowały się non stop, rozpaliliśmy ognisko, piekliśmy nasze tradycyjne ciasto na kijkach i kiełbaski. Każdy - mali i duzi mogli wykazać się sportowymi sprawnościami. Było przeciąganie liny – ostra konkurencja na nieco mokrej trawie i zacięte piłkarskie mecze koordynowane przez senseia Krzyśka. Powodzeniem cieszyła się siatkówka, w której to dyscyplinie mamy naprawdę mocną ekipę! Zawodowcy. Nie da się ich wszystkich wymienić, żeby nikogo nie skrzywdzić, ale niewątpliwie – wśród amatorów (czyli nie licząc senseiów Emotikon wink;) wyróżniali się Marek B., Mateusz T. no i może Maciek Ch. Sporo emocji wzbudził konkurs wyławiania z dna basenu drobnych monet. Tu mistrzynią okazała się Martynka, zdobywając ponad 50 sztuk (bo chodziło o ilość, nie o nominały... Kulminacyjnym punktem programu był oczywiści pokaz naszych mistrzowskich drużyn, bardzo widowiskowy, zwłaszcza , że każdy upadek kończył się nieco ubłoconym kimonem (polecamy zdjęcia;). Sensei Mateusz Bąk powitał wszystkich, podziękował gospodarzom – Katarzynie i Jackowi Sitarskim, senseiowie odebrali podziękowania od wdzięcznych za sukcesy trenerów rodziców kadry. Atrakcją był kącik rodzinnych fotografii w zabawnych przebraniach – każdy mógł podejść, założyć śmieszny kostium i zapozować do zdjęcia.
Uśmiechnięte buzie, integracyjne rozmowy, szaleństwo na trampolinie, masa pysznego jedzenie – to był cudowny początek wakacji! Nasi fotografowie – Bartek , Adam i Paweł zrobili świetne zdjęcia. Dziękujemy wszystkim za udział w naszym corocznym pikniku – wiernym bywalcom i tym, którzy pierwszy raz przybyli do Krzyworzeki. Mamy pewność, że nie ostatni – bo dłuuugo trwały pożegnania i dobra energia odpędziła na całe popołudnie i wieczór wszystkie okoliczne burzowe chmury. Cieniem tylko kładła się na spotkaniu nieobecność senseia Rafała, ale łączył się z nami telepatycznie, a doskonale to potrafi! Wiwat KKKT!
Powered by RapidGoal
design: holinej.com