Obóz Stara Wieś - Dzień 6

Tropikalna sobota była bardzo intensywna, w ostatni dzień nikt nie odpuszczał. Poranna biegoprzychadzka (nie bójmy się tego słowa) grupy senseia Rafała odbyła się znowu najdłuższą trasą. Dzieci rozruszał Sensei Olek. O 10 zaczęliśmy fitness i treningi. W samo południe rozpoczął się egzamin. Było mnóstwo emocji, ale doskonale wyszkoleni karatecy - mali i duzi - zdali wszyscy, choć niektórzy z poprawką. Sensei Rafał wyróżnił - Antka i Leona (szczególnie za kumite). Zwrócił też uwagę na wysiłki dorosłych zdających- Ognistego Konia i Geparda. Po obiedzie ( gorący żurek, bezcenna rzecz, żeby się rozgrzać i gulasz) - znowu kąpaliśmy się w stawie, Sensei Olek zabrał dzieci na rozśpiewany spacer, a od 16:00 zaczął się blok treningowy. Bez przesady można powiedzieć, że w wielu sercach narodziła się tu miłość do karate!

galeria zdjęć...

Obóz Stara Wieś - Dzień 5

Rano znów przekonywaliśmy się, jak piękny jest las. Żeby lepiej dostrzec wszystkie szczegóły - borówki, brusznice, mrowiska i pajęczyny grupa wrażliwych kobiet szła spacerkiem, zamiast, jak mężczyźni bez zwracania uwagi na przyrodę - pędzić na oślep. Szczególnie szybko i bez rozglądania się na boki biegł dziś Sensei Rafał, Hubert i pan Kamil (który jest maratończykiem i przebiegł kiedyś 120 km w Alpach). Dzieci tymczasem rozruszała gimnastyka w cieniu sosen koło stawu. Po śniadaniu niektórzy pojechali do pobliskiego kościoła, bo jest pierwszy piątek miesiąca. Inni odkryli urok ogrodowej podlewaczki trawnika, która została nazwana "moczydłem". Zabawa pod moczydłem była wspaniała. W południe przyjechały do ośrodka dwie eleganckie panie - jedna z Sanepidu, druga z kuratorium (podobno kontrolują tego lata wszystkie przyjeżdzające do Starej Wsi grupy, bo bardzo im się tu podoba i lubią). Wypadliśmy na 6.
galeria zdjęć...

Obóz Stara Wieś - Dzień 4

Rekordowe upały przetrwaliśmy dzięki hektolitrom wypijanej wody, moczeniu się w naszym chłodnym stawie i dlatego, że lubimy słońce, bo smarujemy się kremami, nosimy czapki i ładujemy akumulatory na zimę. Rano wprawdzie trochę energii poszło na bieganie pod górę po lesie i gimnastykę z ceremonią powitania słońca, ale pyszne śniadanie uzupełniło braki. Przed południem trenowaliśmy z zapałem i (z może nawet trochę większym zapałem) baraszkowaliśmy w ośrodkowych akwenach. W stawie oprócz nas pływają (lepszym stylem) prześliczne zielone żabki, ale najczęściej chowają się pod pomostem. Z zaprzyjaźnionych zwierzątek są jeszcze konie za płotem i małe jaszczurki na kamieniach;). Po dawce ruchu, słońca i wody zjedliśmy obiad. Potem były treningi i zajęcia fitness. Kiedy dorosła grupa początkujących miała zajęcia z podstaw karate - młodsze dzieci tańczyły i śpiewały z panią Asią- naszą fitnesową instruktorką.
galeria zdjęć...

Obóz Stara Wieś-Dzień 3

Nazwa "rozruch" została dziś zakwestionowana przez osoby podążające w ariergardzie (w awangardzie biegł Sensei Rafał z najdzielniejszymi szogunami). Osoby te, bardzo zdyszane, spocone i regulujące co chwila bezskutecznie oddech już na trzecim kilometrze pod górę mówiły, że to nie jest żaden rozruch, to jest poranne "zajechanie się". Ale oczywiście to może być tylko plotka. W każdym razie trasa była co najmniej dwa razy dłuższa niż wczoraj. Potem zjedliśmy śniadanie i wciągnął nas cykl treningowy- fitness i karate w grupach. W południe odwiedził nas bardzo przystojny strażak z Przedborza z wciągającą (także w dyskusję) prelekcją o wypadkach, pożarach i pierwszej pomocy. Dowiedzieliśmy się np, że kotów nie należy zdejmować na siłę z drzew, bo jak się je zostawi w spokoju, to same umieją na ogół zejść. Bardzo ważną radą było też, żeby nie bać się zwracać dorosłym uwagi w sytuacjach, gdy zauważymy niebezpieczeństwa, wypadki lub jakieś zagrożenia.
galeria zdjęć... 

Obóz Stara Wieś - Dzień 2

Już o 7:30 był niezły upał, ale cały obóz karnie stawił się przed jadalnią, żeby zacząć dzień bieganiem i gimnastyką. Ci, co wybrali przebieżkę z senseiem Rafałem opowiadali potem o niezwykłym zjawisku- otóż wyruszyli spod parkingu , wbiegli do lasu, cały czas było POD GÓRĘ, aż po 40 minutach znowu znaleźli się na parkingu. Potem było śniadanie, jak zawsze szwedzki stół, parówki, sery i zielone witaminy. O 10 zaczął się trening fitness- dla pań i panów. Ci ostatni gubili czasem krok, bo fitnesowe figury wcale nie są takie łatwe. W międzyczasie i potem były też treningi karate- wg grup zaawansowania. Jak łatwo obliczyć dla niektórych była to 3 godzina ćwiczeń. galeria zdjeć...

Obóz Stara Wies - Dzień 1

Punktualnie o 12:20 wyruszyliśmy autobusami i samochodami do naszej polskiej Japonii - czyli do Starej Wsi. Średnia wieku naszej grupy jest wyższa niż zwykle, bo jesteśmy w składzie 80 dzieci i 20 rodziców. Zaraz po przyjeździe zjedliśmy obiad, a po rozlokowaniu się w domkach i po krótkim zebraniu organizacyjnym i podziale na grupy, ostro zaczęliśmy sportowe aktywności. Na boisku rozegrano mecz piłkarski (Klaudia strzeliła gola chłopakom) starszyzna grała w koszykówkę, a reszta kąpała się w basenie (woda była rześka i świetnie się skakało). O 20:30 zebraliśmy się w dojo. Piękna to była chwila i międzypokoleniowa. Jej urok nie trwał jednak długo, bo trzeba się było wziąć do roboty.
galeria zdjęć...

Obóz Mikoszewo - Dzień 10

Rano pobiegliśmy do lasu, żeby się rozruszać, co nam się świetnie udało, bo juz do wieczora ruszaliśmy się bez przerwy. Był to bardzo pracowity dzień! Po śniadaniu surowa komisja czystości oceniała pokoje, a następnie jeszcze surowsi sędziowie oceniali wszystkich biorących udział w obozowym turnieju. W fazie eliminacji zawodnicy robili kata w grupach, potem najlepsza ósemka walczyła już systemem pucharowym w kumite. Po obiedzie tradycyjnie w kimonach poszliśmy na plażę na pożegnalny trening. (Wszystko mokre. Wszyscy bardzo zadowoleni.) Potem nastąpiło pakowanie. Najczęstszymi zdaniami, jakie padały podczas tego etapu było: Czyje to jest? Gdzie jest mój ....? Czemu nikt się nie przyznaje do tych....? Kto mi schował ....? Itp. 
zapraszamy do galerii zdjęć...
Powered by RapidGoal
design: holinej.com