Zawoja Dzień 6

Jutro, (czyli w sobotę) kończy się nasz pobyt w najdłuższej wsi w Polsce, w Zawoi. Niektóre źródła mówią, że do tego tytułu aspiruje też, znana nam skądinąd Ochotnica - trzeba by to zbadać;). Uwaga! Nastąpiła mała zmiana godziny powrotu: wracamy do Krakowa o 14.30, a w Kłaju będziemy o 15:00. A oto, co się dziś działo: po śniadaniu odbył się w finał naszego klubowego turnieju (zielone, niebieskie i brązowe pasy). DO ścisłego finału dostało się siedmiu wspaniałych (samurajów), najbardziej doświadczeni zawodnicy: Dominika Kmiecik, Antek Czechowski, Kamil Rak, Wiktor Wolanin, Bartek Kozioł, Bartek Chojnacki i Karol Chłopicki. Walczyli każdy z każdym, najpierw kata, potem kumite - i na koniec podium zajęli- 1. Karol Chłopicki, 2. Bartek Kozioł i 3. Wiktor Wolanin. Było ostro. Prawdziwym bohaterem stała się jednak pewna ospała mucha, która mimo toczącej się wokół walki mistrzów siedziała sobie na środku maty, a potem nie dała się złapać i spokojnie, pomału odleciała na okno. Trzeba popracować jeszcze nad szybkością....

Zawoja Dzień 5

Wstaliśmy, biegaliśmy, była gimnastyka, śniadanie, sanki na górce, wyprawa do sklepu i ….ważna chwila  dla niektórych obozowiczów – egzamin. Zdawały zielone, niebieskie i brązowe pasy – 25 osób. Nie było łatwo jutro wyniki egzaminu. Po obiedzie  (ogórkowa z ryżem, sznycel – apetyty dopisują) – kontynuowaliśmy nasz turniej. Dziś finały pomarańczowych pasów – bardzo wymagającej grupy. Oto wyniki: chłopcy 1.Michał Biesaga, 2. Kuba Rys, 3. Mikołaj Grzesiuk i dziewczęta  1. Ewa Czechowska, 2. Natalia Barańska, 3. Maja Pasternak. Brawo!  Po turnieju przygotowywaliśmy się do egzaminu dla młodszych stopni i tak pracowicie trenowaliśmy aż do kolacji. A potem czekał nas niesamowity wieczór. Po pierwsze – obchodziliśmy urodziny Martynki i Wiktora. Były duuuże, pyszne torty (znamy jednego takiego , który zjadł 4 kawałki) świeczki  i pięknie zagrane 100 lat.

Zawoja Dzień 4

Pobudka, bieg lub gimnastyka na sali, śniadania i znowu górka – sanki, jabłuszka, lepienie ze śniegu (cośmy lepili i co się z tym potem stało – można zobaczyć na filmie!), marsz do sklepu i trening przed obiadem – pewne rzeczy nie się nie nudzą, nie uważacie? Następnie zjedliśmy obiad i poszliśmy do kościoła – bo dziś przecież środa popielcowa. Posypani popiołem wróciliśmy do ośrodka, gdzie czekały nas zajęcia z rękodzieła ludowego. Podzieleni na grupy robiliśmy różne cuda z siana: bałwany, zające, wielkanocne, serduszka, koguty, kotki, wiewiórki – co komu wyszło. Było sporo śmiechu. Niezwykle ucieszyła nas też kolacja - pyszna domowa pizza. Po kolacji kontynuowaliśmy nasz klubowy turniej i poznaliśmy zwycięzców kolejnych 3 grup białych pasów – pierwsza grupa - 1. Grzegorz Płocki, 2. Rafał Skwarnicki 3. Antoni Suliga, druga grupa - 1. Jagoda Słoniewska 2. Maciej Kosydar 3. Iza Przemysławska, trzecia grupa -1. Jakub Cwajda 2. Mateusz Łysiak i 3. Jakub Persowski Jakub. Po turnieju wprawdzie miał był film, ale niestety słaba postawa treningowa zmieniła plany senseia Rafała i zarządził, że ćwiczymy aż do ciszy nocnej.

Zawoja Dzień 3

Wiecie, jaką mamy poranną trasę biegową? 5 km. Tak w sam raz dla zaostrzenia apetytu na śniadanie. Po śniadaniu podzieleni na grupy cieszyliśmy się zimą - na naszej górce i na lodowisku. W dzień nie ma mrozu, ale w nocy i owszem - więc śnieg się utrzymuje, świeci słońce - jednym słowem idealna pogoda na zabawę! Było o pogodzie, więc teraz o zdrowiu. Wszyscy się dobrze czują i nikt nie choruje! Mamy kilku rekonwalescentów, ale na świeżym powietrzu najwyraźniej im się poprawia. Jedzenie w Zawojance jest smaczne, dziś pomidorowa i filet z kurczaka. Popołudnie upłynęło nam na matach- na treningach, na przygotowaniu do czwartkowych i piątkowych egzaminów i na naszym obozowym turnieju. Mamy pierwsze wyniki! Zakończyliśmy zmagania w kategorii żółtych pasów- chłopcy i dziewczynki, bez podziału na wiek.

Zawoja Dzień 2

Wstaliśmy o 7.30 (czyli trochę później niż na 8 rano do szkoły, w końcu są ferie;)). Potem niektórzy poszli biegać, a pozostali mieli poranną gimnastykę na sali. Po śniadaniu były zajęcia w grupach: jedni ćwiczyli, a inni byli na spacerze i w sklepie. Przed obiadem poszaleliśmy na ślizgaczach, na górce obok naszego ośrodka. Ciągle jeszcze mamy śnieg! Obiad podano o 14, a po obiedzie komisja czystości sprawdzała porządek w pokojach i - czystość - nazwijmy to osobistą - ręce, zęby itp. Kontrola wypadła dobrze, nawet najmłodsi radzą sobie wyśmienicie! Po tych sprawdzianach niektórzy poszli na lodowisko, gdzie odstawili niezłe piruety, a pozostali udali się na górkę z jabłuszkami i innymi urządzeniami do zjeżdżania. Potem szybki trening, kolacja a po kolacji długo oczekiwana wizyta zaproszonego gościa .Przyjechał do nas iluzjonista! Były baaaardo magiczne sztuczki - np. wyciągał  z ucha chusteczkę i rozmnażał w nieskończoność piłeczki.

Zawoja Dzień 1

Było tak: wyjechaliśmy o 10 z Kłaja i 10:45 z Krakowa. Przyjechaliśmy do Zawojanki prosto na pyszny, niedzielny obiad. Tak, tak: rosół i schabowy. Posileni i rozmieszczeni w swoich pokojach (starsi pomagali młodszym, wszystko się udało szczęśliwie rozlokować i mamy porządek) - wysłuchaliśmy przemówienia senseia Rafała Wajdy. Dotyczyło zasad, jakie nas obowiązują i nie ma wątpliwości, że będziemy się starali ich przestrzegać. Potem ubrani solidnie i wyposażeni w zimowe akcesoria do zjeżdżania poszliśmy na górkę. Jest cudowny, całkiem biały śnieg i zjeżdżało się doskonale. Wróciliśmy z rumieńcami i apetytem na kolację.

Seminarium treningowe z mistrzem świata!

Jak się uczyć to tylko od najlepszych. Dla takiego mistrza warto było spędzić na treningach nawet pierwszy dzień ferii! Sensei Damian Stasiak, jeden z najlepszych zawodników kumite, aktualny mistrz świata poprowadził zajęcia zdradzając swoje koncepcje walki. Wzięło w nich udział ponad 70 karateków reprezentujących pełny przekrój wieku i zaawansowania. Łączyło nas jedno - chęci poprawienia techniki, albo przynajmniej dobre chęci;). Sensei koncentrował się na przekazaniu nam, jak ważne znaczenie ma praca nóg. Cały czas w ruchu! Na każdą akcję - reakcja. Wydech jest paliwem twojego silnika. Cofnij się, kiedy nie czujesz rytmu walki. Na pewno poczuliśmy rytm tego wspaniałego treningu.
Powered by RapidGoal
design: holinej.com