Mikoszewo- Dzień VIII

Dzień VIII
O 7 rano nasz obóz (a także inni ludzie w promieniu 15 km) zostali obudzeni przez senseia Mateusza i jego koncert na 2 pokrywki od garnków. Dalej było podobnie. Znowu ostry, sportowy dzień. Nie przyjechaliśmy tu się opalać. Rano – 9 km biegu, a kto nie jest długodystansowcem ćwiczył sprinty. Po śniadaniu - blok treningowy, jak zawsze rotacyjnie, w grupach. Po obiedzie – też trening. Dzisiejsze tematy: jiu-ippon kumite, doskonalenie kata heian sandan i yodan, a starsi kata mistrzowskie i jego interpretacje oraz podcięcia i obalenia przeciwnika w karate. Trzeba chyba w końcu opowiedzieć co nieco o naszych trenerach. Otóż mamy dobrze. A w dwóch słowach: bardzo dobrze. Zajęcia prowadzą bowiem...

Mikoszewo-Dzień VII

Dzień VII
Dziś był bardzo intensywny dzień - wstaliśmy o 7 rano i się zaczęło... Po rozruchu - śniadanie i baaaardzo surowa kontrola czystości. W komisji byli uczestnicy obozu, ale to nie znaczy, że było po znajomości- wręcz przeciwnie, byli bardzo surowi i był BŁYSK! Potem - trening: kata mistrzowskie jitte i teki sandan , kumite sasoi-waza oraz elementy en-bu . Po obiedzie zaczęła się wojna: paintball między drzewami- młodsi i starsi wczuli się w snajperów, padały pytania: ilu trafiłeś, ilu raniłeś, ilu zabiłeś itd.....żarty, żarty...

Mikoszewo-Dzień VI

Dzień VI

Dziś nie było rozruchu, bo szykowaliśmy się do odwiedzenia rybek w oceanarium w Gdyni oraz towarzystwa w Gdańskim zoo. Dostaliśmy obozowe koszulki, żeby świetnie wyglądać. Ruszyliśmy trzema autokarami, pogoda wspaniała. Zaczęliśmy od Oceanarium przy skwerze Kościuszki-bardzo ładne miejsce, przy nabrzeżu cumują- Dar Młodzieży i ORP Burza. Dar Młodzieży, zbudowany w 1909 roku, jest już od 1982 na emeryturze, ale przepłynął pól miliona mil morskich- czyli jakby 25 razy świat dookoła. W oceanarium mieszka masę kolorowych rybek i szarych piranii, żółwie, płaszczki, rozgwiazdy, meduzy, ośmiornice i inne niesamowite stwory, podobało nam się bardzo! Za to w zoo widzieliśmy:

Mikoszewo- Dzień V

Dzień V

Jak się może Państwo zorientowali - na razie działamy według niezawodnego i genialnie prostego schematu: trening-jedzenie-trening-jedzenie-trening-spanie. Czasem są małe wyjątki, o których zawsze śpieszymy Was zawiadomić. Dziś na przykład sprzątaliśmy w naszych ślicznych domkach, byliśmy na plaży, graliśmy w unihokeja i trenowaliśmy po kolacji ju-jitu. Kulminacyjnym punktem dnia był wieczór. Ognisko! Sami zebraliśmy drzewo w pobliskim lasku, bo prawdziwy karateka potrafi sobie sam wszystko zorganizować. Cały dzień szykowaliśmy piosenki, przemyśliwaliśmy nad skeczami i przypominaliśmy sobie najśmieszniejsze żart na świecie.

Mikoszewo- Dzień IV

Dzień IV
Dzisiaj obudziło nas piękne słońce i śpiew mew. Z przyzwyczajenia o 7:00 wszyscy byli już ustawieni i gotowi do porannego rozruchu. Nie ma to jak dobre nawyki. Po śniadaniu: słiming, plażing, smażing, bicepsing (to ćwiczenie mięśni) i tak do samego obiadu. Na obiad była pyszna pomidorowa z ryżem (wielkokrotne dokładki, a raczej dolewki), a na drugie sznycel, ziemniaki i sałatka z kapusty pekińskiej. Po obiedzie mieliśmy zajęcia w grupach m. in. zawody pływackie w naszym basenie. Walka była zacięta – a oto wyniki: pierwsze miejsce - Wiktor Lech , drugie - Leon Chłopicki, trzecie - Adam Śliwa. W drugiej rundzie znowu wygrał Wiktor Lech, drugi był Rufus Tronowski, a trzeci a Leon Chłopicki.

Mikoszewo- Dzień III

Dzień III

Wstaliśmy o 7:00, bo nie przyjechaliśmy tu się wysypiać, tylko trenować. I się zaczęło - dla chętnych bieg - 8 km na plaże, dla tych, co zostali - zajęcia w lesie. Płatki i kanapki na śniadanie, a potem lekcje karate. Temat: dla młodszych - kapniecie ushiro geri i ushiro ura mawashi geri oraz dynamika ciała na bazie kata heian shodan i heian nidan , dla starszych sposoby poruszania się (przesunięcia, zejścia z linii ataku) oraz doskonalenie padów. Poznajemy podcięcia i obalenia przeciwnika i to się niektórym bardzo podoba... Potem mniej i bardziej relaksacyjne zajęcia w grupach: tory przeszkód ,wyścigi rzędów, strzelanie z wiatrówki, badminton. No i - siatkówka, wielkie emocje, mecz: chłopcy na dziewczyny. Chłopcy pozwolili sobie wygrać.

Mikoszewo- Dzień II

Dzień II

Dziś wstaliśmy, zgodnie z planem o 7.00 i jak zawsze, zaczęliśmy ostro: rozruch w grupa: bieganie, las, plaża. Zasłużyliśmy na jajecznicę. Wzmocniliśmy się, bo czekał nas przedpołudniowy blok treningowy. Ćwiczyliśmy dynamikę ciała w podstawowych technikach, taiming - sen no sen (techniki ręczne i nożne). Po zajęciach poszliśmy na lody i do sklepu. Na obiad (wiadomo-niedziela) - pyszny rosół z makaronem ,ziemniaki, kurczak i surówka z marchewki, a na deser czekoladowe wafle. Po obiedzie - znowu trening, koncentrowaliśmy się na sposobach poruszania się w kumite i uczyliśmy się atakować w jiu ippon kumite. Potem w grupach ćwiczyliśmy dalej w innych dyscyplinach, bo jesteśmy wszechstronni: strzelanie z łuku, pływanie, siatkówka, piłka nożna, bilard.
Powered by RapidGoal
design: holinej.com