Obóz Stara Wieś 2014 - Dzień 4

Dzień 4

Piękna pogoda sprawiła, że karatecy mieli dziś rozruch na dworze (ponieważ jesteśmy z Krakowa powinniśmy napisać na polu:). Rodzice w tym czasie rozciągali się w dojo. Po śniadaniu - oczywiście trening, a potem- bardzo miła uroczystość: podwójne urodziny. Karol i Nadia Tomaszek, bliźnięta skończyli 6 lat! Odśpiewaliśmy im 100 lat ( razem 200) - a oni poczęstowali nas pysznym tortem. Jeden był udekorowany figurami karateków, a drugi - gimnastyczkami. Nadia i jej starsza siostra Ala są utytułowanymi zawodniczkami w gimnastyce artystycznej. Potem ....

Obóz Stara Wieś 2014 - Dzień 3

Dzień 3

Wstaliśmy. O 7:30. Rozruch. Śniadanie. Trening. Do tego momentu wszystko było jak zawsze- ale potem! Potem poszliśmy do lasu na spacer (niektórzy zostali, żeby grać w piłkę). W lesie - kiedy przyszliśmy były jeżyny, brusznice, borówki i maliny. Kiedy wychodziliśmy było ich zdecydowanie mniej. Ale i tak wróciliśmy na obiad, bo tyle tu spalamy kalorii, że te 20 kilo jagódek nie załatwi sprawy....Od obiadu była już bardzo dobra pogoda . Zostały rozdane obozowe koszulki i poszliśmy na boisko na mecz: senseiowie wraz z rodzicami kontra dzieci! Przed kolacją odbył się krótki trening z podziałem na 3 grupy (rodzice poszli z senseiem Rafałem wyciskać siódme poty, osoby szykujące się do egzaminu ćwiczyły z senseiem Mateuszem, a pozostali z sensei Klaudią i senseiem Krzyśkiem. Po kolacji młodsi relaksowali się w jakuzzi, a o 20 zaczął się wieczorek sushi poprowadzony przez sensei Małgosię Zabrocką. Poznaliśmy...

Obóz Stara Wieś 2014 - Dzień 2

Dzień 2

Dziś było na zmianę: relaks, wysiłek, relaks, wysiłek, relaks. Mianowicie po ostrych, wytrzymałościowych treningach (zwłaszcza dla rodziców- ale dali radę:) - były masaże i jakuzzi. Po bardzo wyczerpującej nauce składania karategi ( dla młodszych- ale też im nieźle szło) były gry planszowe i film "samoloty". Po piłce natomiast - sjesta i sauna. Mniej więcej w takiej kolejności...Tak więc wesoło i pożytecznie spędziliśmy nasz drugi dzień obozu w poczuciu, że znaleźliśmy się w dobrym miejscu i we właściwym czasie!

Obóz Stara Wieś 2014 - Dzień 1

Dzień 1

Przyjechaliśmy do Starej Wsi przed 14:00. Czekał już na nas obiad i rozeszliśmy się do naszych cudownych, japońskich domków. Ośrodek w Starej Wsi jest niesamowitym miejscem. Połowa z naszych obozowiczów już tu była w poprzednich latach, a ci, którzy przybyli pierwszy raz są pod wielkim wrażeniem wspaniałej architektury, starannego wykończenia w japońskim stylu wszystkich detali i cudownego spokoju natury wokół. Czeka nas kompletne zresetowanie się, tak bardzo czasem potrzebne. Jest to obóz dla naszych najmłodszych karateka, wielu przyjechało z rodzicami. Oni też będą z nami trenować! Niektórzy mają nawet wyższe stopnie. A wszyscy mają zapał i chęci!

Mikoszewo- Dzień X

Dzień X
Ostatni dzień obozu. Tyle się działo, że nie było czasu na martwienie się tym faktem. I o to chodzi. Karatecy są twardzi i uczuciowi. To oznacza, że wprawdzie bardzo kochają mamusie i tatusiów postawionych w domach, ale nie rozczulają się, kiedy autokar ich wywiezie o 600 km na północ. Karatecy wstają o 7 rano, biegają po plaży i po lesie, a potem jedzą śniadanie. Następnie startują w obozowym turnieju. Atmosfera jest podniosła, pełna koncentracji i skupienia. Podział na stopnie. Brak podziału na wiek i płeć. Nowocześnie. W grupie każdy walczył z każdym, kata. Po wyjściu z grupy – system pucharowy i kumite – dla wszystkich. Wyjaśnimy po powrocie. W każdym razie widać było absolutną zwyżkę formy i efekt ciężkich treningów ostatnich dni. To bardzo ucieszyło senseiów, bo zobaczyli wyniki swojej pracy. I ucieszyło też wszystkich startujących, nabrali pewności siebie i tzw krzepy. Po obiedzie był krótki egzamin na stopnie uczniowskie i poszliśmy na plażę, na ostatni, pożegnalny trening w karategach. Pożegnanie z morzem było bardzo czułe, bo zamoczyliśmy się cali. A ci, co byli z nami pierwszy raz na obozie przeżyli mini chrzest...

Mikoszewo- Dzień IX

Dzień IX
Dziś niedziela! Nie było rozruchu ani pokrywek, cudny poranek. Potem śniadanie i złota plaża , baraszkowanie w piasku, w wodzie, pod wodą. Trening też był, rzecz jasna i to wzmożony, bo jutro niektórych czekają egzaminy. Planujemy też mały, obozowy turniej, więc wszyscy starali się podszlifować formę. Po obiedzie trochę postrzelaliśmy z wiatrówki i pomoczyliśmy się w basenie. A po kolacji powędrowaliśmy 2 km do kościoła na mszę świętą w Mikoszewie. A tu czekała nas wspaniała niespodzianka. Śpiewał chór Organum z kościoła Mariackiego w Krakowie, a dyrygował prof. Bogusław Grzybek. To doskonały chór, istniejący od 40 lat i występujący na całym świecie. Prawdziwa uczta dla uszu . Mieliśmy szczęście:)

Mikoszewo- Dzień VIII

Dzień VIII
O 7 rano nasz obóz (a także inni ludzie w promieniu 15 km) zostali obudzeni przez senseia Mateusza i jego koncert na 2 pokrywki od garnków. Dalej było podobnie. Znowu ostry, sportowy dzień. Nie przyjechaliśmy tu się opalać. Rano – 9 km biegu, a kto nie jest długodystansowcem ćwiczył sprinty. Po śniadaniu - blok treningowy, jak zawsze rotacyjnie, w grupach. Po obiedzie – też trening. Dzisiejsze tematy: jiu-ippon kumite, doskonalenie kata heian sandan i yodan, a starsi kata mistrzowskie i jego interpretacje oraz podcięcia i obalenia przeciwnika w karate. Trzeba chyba w końcu opowiedzieć co nieco o naszych trenerach. Otóż mamy dobrze. A w dwóch słowach: bardzo dobrze. Zajęcia prowadzą bowiem...

Powered by RapidGoal
design: holinej.com