Obozowa piosenka edukacyjno - marszowa vol.1 i 2 Ochotnica Górna 2014

Piosenka pod roboczym tytułem : "Icz - to po japońsku raz" stała się prawdziwym hitem. Dzięki niej liczymy po japońsku do dziesięciu, nawet obudzeni o północy. Na Facebooku wyświetlono ją ponad 5000 razy. Nawet, jeśli były osoby, które decydowały się na dokładniejszą analizę linii melodycznej, czyli kilkukrotne słuchanie - to i tak spora popularność. Teraz zimowy przebój Krakowskiego KKT dostępny także na Youtubie, dla tych, którzy nie maja konta na fejsie.

   

Ochotnica Górna Dzień VI

Dzień VI

Dzisiaj można było pospać dłużej! Pobudka nastąpiła dopiero o godzinie 8:00, bo trzeba się było porządnie wyspać przed egzaminami. Po śniadaniu poszliśmy na górkę na ostanie zjazdy. Wtedy właśnie zdarzyła się niesamowita rzecz – w dzień św. Walentego opodal przejeżdżała zapewne Królowa Śniegu i zgubiła ogromne serce z lodu. Traf chciał, że znalazł je sensei Rafał, podniósł (dowód na zdjęciu) i po namyśle – całe szczęście - wrzucił do strumyka, zanim zdążyło przemrozić jego własne. Potem przejęci wróciliśmy na ostatni trening przed egzaminem. Przed obiadem grupa 12 twardzieli pobiegła w miejsce zwane Ciurusiówką, gdzie po rozgrzewce całe stado morsów weszło wesoło rozgarniając krę do rzeczki – Ochotniczanki. Po obiedzie EGZAMINY! A następnie - przygotowania do walentynek.

Ochotnica Górna Dzień V

Dzień V

Dzisiaj zmiana rytmu, obudziliśmy wszystkich o 6:50 klubową piosenką, trochę ruchu na świeżym powietrzu, śniadanie – i pod Gazdaluz podjechało 10 sań zaprzęgniętych w mocne góralskie konie. Kulig! Przez zaśnieżony las dojechaliśmy w miejsce, gdzie czekało na nas ognisko , posililiśmy się pysznymi kiełbaskami z ogniska i opiekanym chlebem . Potem tradycyjna bitwa na śnieżki , zapasy , wspinaczki po ośnieżonej górce no i oczywiście prezentacje w leśnym plenerze naszej piosenki . Po powrocie do ośrodka trening i obiad, byliśmy bardzo głodni . Po obiedzie spacer do sklepu po drobne zakupy, chwila odpoczynku i oczywiście - trenujemy dalej, bo jutro ważny dzień. Egzaminy!

Ochotnica Górna Dzień IV

Dzień IV

Wstaliśmy z przyzwyczajenia o 7.30, poranny rozruch też wszedł wszystkim w krew, ale tym razem naciągaliśmy się tak intensywnie, że niektóre osoby przypłaciły swoje poświęcenie pękniętymi spodniami…Potem było śniadanie, o sprzątaniu pokojów nie trzeba było przypominać, kontrola (chłopcy coraz lepiej wypadają), i przedegzaminacyjny trening. Przedpołudniowy dłuuuuugi spacer zakończył się zjazdami z górki i zapasami na śniegu z wiszącym w powietrzu groźnym pytaniem - kto kogo położy na łopatki? Nie było taryfy ulgowej dla dziewczyn albo raczej…. dla chłopców! Wróciliśmy na obiad, a po obiedzie wszyscy brali udział w teście o karate. Były obawy, czy wszyscy dadzą radę...

Ochotnica Górna Dzień III

Dzień III

Uprzejmie donosimy, że u nas wszystko w najlepszym porządku. No, może z wyjątkiem tych pokoi, które pokontrolnie naraziły się na pilota….Ale nie uprzedzajmy faktów. Wstaliśmy o 7:30. Grupa biegająca z senseiem Rafałem po okolicznych górkach była mniej liczna niż wczoraj, za to dołączyła do niej mała Ewa i dobiegła do celu z uśmiechem na ustach, pokazując mocny charakter! Czyli - każdy może być twardzielem - bez względu na płeć, wiek, oddalenie od rodziców i wysokość w cm. Równolegle na sali odbył się poranny rozruch z senseiem Dawidem. Po śniadaniu poszliśmy na jabłuszka (nie na grandę tylko na stok) i lepiliśmy bałwany. Potem – trening kata w grupach z podziałem na stopnie, prowadzony przez senseiów: Mateusza, Klaudię i Krzyśka, który dzisiaj do nas dojechał prosto z Wietnamu. Gdyby to którąś z mam interesowało - na obiad był: krupnik, sznycel, ziemniaki, zdrowa surówka i domowy kompot, pyszne.

Ochotnica Górna dzień II

Dzień II

Najpierw załatwimy sprawy statystycznie omawiane najczęściej – zdrowie i pogodę. Otóż – wszyscy czują się dobrze (żeby nie zapeszyć) – nikt nie kaszle, nie kicha, a zużycie chusteczek do nosa jest niemal zerowe, bo nikt też nie płacze z tęsknoty, choć 13 osób jest na obozie po raz pierwszy! Co do pogody – wieści także optymistyczne – napadało nam w nocy 15 cm śniegu! A teraz niemniej ważne szczegóły – wstaliśmy o 7.30, potem rozruch – dla niektórych w terenie bieg z senseiem Rafałem, dla reszty na sali. Po śniadaniu dalszy rozruch, tym razem dla twórczych umysłów, mianowicie – wymyślanie nazw pokojów i i okrzyków bojowych. Na razie zatrzymujemy je w tajemnicy… Korzystając ze słonecznego przedpołudnia poszliśmy na górkę, żeby nacieszyć się świeżutkim śniegiem, pojeździć na jabłuszkach i sankach i powalczyć trochę na śnieżki.

Ochotnica Górna dzień I

Dzień I

70 karateków rozpoczęło swoją przygodę…

Wszystkich, którzy za nami tęsknią informujemy, że - dojechaliśmy szczęśliwie, zjedliśmy solidny niedzielny obiad (rosół, schabowy), odbyliśmy krótki trening, uczyliśmy się klubowej obozowej piosenki, poszliśmy na spacer, potem zadomowiliśmy się w pokojach, a po kolacji - odbyliśmy zebranie organizacyjne, żeby poznać reguły, podzielić się na grupy treningowe, a na koniec dnia był film, gry towarzyskie, nieco wygłupów. cdn!

Powered by RapidGoal
design: holinej.com